O JĘZYKU POLSKIM W OPINII POLONII

O JĘZYKU POLSKIM W OPINII POLONII
20 Luty 2026 Małgorzata Bugaj-Martynowska

Z cyklu PIÓREM EDUKATORA 2026. Dołącz do elity! Zdaj Polish A-level. Trzecia edycja 2026.


Polska szkoła, jako fundament tożsamości i źródło zachowania oraz pielegnowania pamięci

“Tylko w teatrze można poczuć, że jest się mickiewiczowskim Gustawem Konradem, który otrzymał rząd dusz” – mówił Jan Englert, profesor sztuk teatralnych, były dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie, pedagog, reżyser, aktor-legenda, w jednym z wywiadów przybliżając swoją misję pracy aktora i nauczyciela nowego pokolenia artystów.

W tych słowach można dopatrywać się analogii sprowadzając ją na grunt polskich szkół, bo czyż nie tylko pracując, ale również uczestnicząc w procesie tworzenia wspólnoty-instytucji polskiej szkoły na emigracji, możemy wiedzieć, odczuwać najbliżej znajomości tematu misji, wartości, celów, potrzeb, sensu, jakie niosą z sobą uzupełniające edukacyjne placówki emigracyjne, w których nauczanie jest dobrowolne i które stanowią fundament budowania tożsamości, będąc korzeniami zachowania i pielęgnowania narodowej pamięci.

Tylko na gruncie tych szkół, możemy poczuć w pewnym sensie „mickiewiczowski rząd dusz”, przejmując wpływ nad sercami, umysłami, przekazywaną wiedzą i wychowaniem w duchu polskości nowego pokolenia Polaków, dbając o wartości związane z dziedziczeniem języka, historii i kultury polskiej. I chociaż działalność szkół sprowadza się przede wszystkim do nauczania języka polskiego na szereg przeróżnych sposobów, to śmiało można rzecz, że z tym nadrzędnym celem nieodzownie realizowany jest cały zakres działań składających się na dziedziczenie polskości. To nie tylko nauka języka obcego, przygotowanie do egzaminów językowych, to budowanie tożsamości, kształcenie i wychowanie dzieci i młodzieży w myśl wielopokoleniowych tradycyjnych wartości. To tutaj uczeń nie tylko pozna, ale zagłębi się w przesłania literatury polskiej, pozna jej twórców, a także twórców filmu, teatru, genezę i przebieg wydarzeń historycznych od początku powstania państwa polskiego po współczesność, które kształtowały kraj nad Wisłą. Zatem nie jest to tylko przyswajanie języka, jako poznanie obcego kodu językowego w celu komunikowania się, ale twórczy proces kształtowania się jednostek, a w konsekwencji społeczeństw, a dodatkowo jako szkoła – stając się ostoją nie tylko dla uczniów, ale również ich rodziców i rodzin. Jest to proces bardzo wymagający, pełen poświecenia, pracy i czasu oraz o wiele bardziej wybiegający i realizujący potrzeby wynikające z uczestnictwa w polskości na emigracji, niż tylko nauka języka polskiego, jako języka obcego. W dobie zmian gospodarczo-ekonomicznych, migracji, emigracji, wreszcie powrotów polskich rodzin do Polski, jest to proces bardzo przydatny, często konieczny i cieszący się uznaniem oraz szacunkiem, przede wszystkim wśród tych, który posyłają swoje dzieci do polskich szkół i którym zależy na wychowaniu swoich pociech blisko Polski.

Nie powstaje opozycja

Idąc za Aleksandrem Fredrą, który twierdził, że „nie słyszymy się wzajemnie, rozumiemy jeszcze mniej”, warto skierować swoją uwagę właśnie na dialog, dyskusję, wsłuchiwanie się w opinie innych, bo wówczas przyjdzie głębsze zrozumienie, zmiana percepcji, a myśli o ewentualnych obawach staną się bezpodstawne. Jeżeli znamy swoją wartość i podążamy w zgodzie z samym sobą, mamy chęci i siły do pracy u podstaw, co dzieje się w polskich szkołach, będąc wyposażonymi w wiedzę, wykształcenie, doświadczenie, profesjonalizm i słuszność działań, co bez wątpienia składa się na funkcjonowanie szkół, nie musimy obawiać się, ani konkurencji, ani postrzegać tworzące się nowe możliwości, jako zagrożenia.

Prawda zawsze sama się obroni, a dobry produkt zawsze znajdzie klientów na rynku. Zatem cokolwiek się nie wydarzy, polskie szkoły istniały (pierwsze powstawały tuż po II wojnie światowej), istnieją i będą istnieć, tworząc nieodzowną częścią wsparcia dla Polonii w szerokim aspekcie oraz historii emigracji w Wielkiej Brytanii. Są przecież „korzeniami zachowania i pielęgnowania pamięci” i nie będą opozycją w stosunku do jeszcze innej, dodatkowej formy nauczania języka polskiego na Wyspach Brytyjskich (języka polskiego jako języka obcego do wyboru w szkołach systemowych), lecz jej partnerem, ostoją i solidnym fundamentem. Dobrze jest spojrzeć na możliwość w szerszym spektrum, zadać sobie pytanie, co przede wszystkim mogłyby zyskać język polski i Polska, gdyby zostały wyniesione na arenę międzynarodową, a język polski miałby szansę być traktowanym na równi z innymi językami europejskimi, których uczą się dzieci w brytyjskich szkołach systemowych od lat. Mógłby pozyskać z pewnością wiele, a to przełożyłoby się na budowanie lepszej, atrakcyjniejszej przyszłości nowych polskich pokoleń. W tym celu warto skupić się na działaniach, w ramach których polskie szkoły mogłyby pozyskać więcej uczniów, na tym, aby bardziej dbano o zachowanie języka, tradycji i kultury na gruncie polskiej rodziny (obserwujemy liczne przypadki, kiedy rodzice Polacy mówią do swoich dzieci na co dzień w języku angielskim, a dzieci zapytane o polskie tradycje związane ze świętami, nie znają odpowiedzi, bo od lat obchodzą je tylko w wersji angielskiej) i aby więcej polskiej młodzieży zdawało egzaminy językowe w Wielkiej Brytanii na poziomie Polish GCSE oraz Polish A-level. Język polski w szkołach brytyjskich, to wzrost jego rangi na arenie międzynarodowej i tym samym wzrost liczby dzieci w polskich szkołach. Podwyższenie znaczenia języka polskiego wpłynęłoby na wzrost zainteresowania edukacji w tym zakresie. Polskie szkoły służą temu do dziesięcioleci.

Czekamy na Twój głos!

Na kanwie spotkania, które 3 lutego br. odbyło się Edukatorze, w ramach cyklicznej Akademii Zarządzania Polską Szkołą, której prelegentem był Jarek Skręta oraz w ramach trzeciej edycji Kampanii Edukatora Dołącz do elity! Zdaj Polish A-level 2026, poprosiliśmy o opinie Polaków w Wielkiej Brytanii związanych z edukacją polonijną i projektami polonijnymi w tej dziedzinie, na temat ewentualnego wprowadzenia języka polskiego do szkół systemowych. Wszystkie opinie są autoryzowane przez respondentów. Edukator nie ponosi odpowiedzialności za zawarte w nich treści. Każdy, kto chciałby zabrać głos w tej sprawie, do czego serdecznie zachęcamy, proszony jest o kontakt na adres: kontakt@edukator.org.ukwysyłając swoją wypowiedź z adnotacją o autoryzacji i zgodzie na publikację w Edukatorze. Redakcja Edukatora nie ponosi odpowiedzialności za opinie respondentów, które są wyłącznie ich punktem widzenia.

•••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••

SEBASTIAN WOPINSKI- dyrektor, nauczyciel

Uważam, że nauczanie języka polskiego w szkołach brytyjskich jest bardzo dobrą inicjatywą. Każde działanie, które przyczynia się do popularyzacji naszego języka, zasługuje na wsparcie. To nie tylko szansa dla polskich dzieci, które z różnych powodów nie uczęszczają do szkół sobotnich, ale również możliwość poznania języka polskiego przez uczniów innych narodowości. Teoretycznie każdy zainteresowany uczeń może zapisać się na takie zajęcia i odkrywać bogactwo polskiej kultury poprzez język.
Jednocześnie trzeba jasno podkreślić, że tego rodzaju lekcje nie zastąpią polskiej szkoły sobotniej. Szkoła sobotnia to coś znacznie więcej niż nauka języka - to przestrzeń budowania tożsamości, przekazywania historii, kultury, geografii oraz wartości, które kształtują młode pokolenie Polaków za granicą. To miejsce, w którym dzieci mogą czuć się jak w swojej małej Polsce, rozwijać relacje z rówieśnikami i wspólnie doświadczać dziedzictwa swoich przodków.
Dlatego nie postrzegam nauczania języka polskiego w szkołach brytyjskich jako zagrożenia dla szkół sobotnich. Wręcz przeciwnie - może ono stanowić uzupełnienie i dodatkowy impuls do zainteresowania polskością, której pełny wymiar nadal najlepiej realizowany jest w polskich szkołach sobotnich.

JOANNA CHORLTON - nauczyciel

Wprowadzenie języka polskiego do oficjalnego programu nauczania w brytyjskich szkołach ( Mainstream Schools) jest tematem, który budzi mieszane opinie wśród społeczności polonijnej. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się to sukcesem dla polskich szkół sobotnich może to nieść konkretne zagrożenie.
Na terenie Zjednoczonego Królestwa funkcjonuje ponad 180 polskich sobotnich szkół prowadzonych w większości przez organizacje polonijne, które przygotowują uczniów do egzaminu GCSE i A-level oraz przekazują wiedzę o kulturze i historii Polski.
Natomiast nauka języka polskiego w szkołach ogólnodostępnych nie zaoferuje uczniom głębszego zgłębienia się w historię, literaturę i nie przekaże wartości kulturowych oraz więzi z Polską.
W angielskiej szkole język polski byłby traktowany jako „Modern Foreign Language”( MFL) na równi z francuskim czy hiszpańskim co oznacza :
- skupienie się głównie na komunikacji i gramatyce
- ⁠brak głębszego kontekstu patriotycznego i kulturowego
- ⁠możliwe pominięcie ważnych dla Polaków wydarzeń historycznych
Wprowadzenie nauki języka polskiego do szkol brytyjskich może zaniżyć frekwencje uczniów w polskich szkołach.
Cześć rodziców może zdecydować się na naukę języka polskiego w ramach podstawowego programu edukacyjnego, uznając że dodatkowe zajecia w sobotę są zbędnym obciążeniem dla dziecka.
Może również być zagrożeniem finansowym dla polskich szkół z czego może doprowadzić do :
-zamykania szkół
- rozpadu lokalnych społeczności , które budują się wokół szkół sobotnich
- ⁠utraty pracy miejsc
Polska Sobotnia Szkola to miejsce gdzie, polskie dzieci mogą przebywać wyłącznie w polskim środowisku , co buduje ich poczucie przynależności .
W szkole angielskiej gdzie język polski byłby tylko jednym z wielu przedmiotów, ten element integracji z rówieśnikami o podobnych korzeniach zostałby znacznie osłabiony.
Obecność języka polskiego w szkołach brytyjskich podnosi prestiż naszej narodowości, ale również może paradoksalnie osłabić system szkol polonijnych zmieniając głęboką edukację ojczystą na uproszczony model nauki języka obcego.

TOMASZ MUSKUS - działacz polonijny

Wydaje mi się, że po wprowadzeniu jezyka polskiego jako przedmiotu do szkół brytyjskich prowadzenie polskich szkół sobotnich stracą swój sens nie będzie już takiej potrzeby jednak uważam że język Polski do szkół brytyjskich nie zostanie wprowadzony przypomnę tylko że temat ten na obecny czas jest rozważany za sprawą wizyty Prezydenta RP Karola Nawrockiego co na to strona brytyjska tego nie wiemy.

Uważam że to bardzo ważne żeby polskie dzieci w uk uczyły się języka polskiego polskiej historii poznawały kulturę i naszą tradycję .Szczegolnie historia jest bardzo ważna dzieci wtedy mogą dowiedzieć się o naszych bohaterach ,zrywach niepodległościowych lub wielkich wynalazcach .Byc może poniektórzy kiedyś wrócą do Polski z rodzicami lub sami i dzięki tej edukacji w polskich szkołach będą bardzo wdzięczni .Uważam też że w polskich domach rozmowy po angielsku między rodzicami Polakami a ich dziećmi nie powinny być prowadzone w języku angielskim .W polskim domu powinien królować język polski.

GRAŻYNA MĄCZKOWSKA dyrektor, nauczyciel

Z całym szacunkiem, ale myślę że to mało realna propozycja pana Prezydenta RP, żeby nie powiedzieć “na wodzie pisana “. Była już propozycja zaangażowania polskich asystentów i nauczycieli , aby pomagać w angielskich szkołach po wejściu do UE w 2007 roku , kiedy to pan minister Stanowski pertraktował w tej sprawie z angielskim rządem, proponując pomoc polskiego rządu z polskimi uczniami w angielskich szkołach . Było też spotkanie w tej sprawie ministra z przedstawicielami polskich szkół i Ambasady RP w Londynie na Dewonii, ale niestety nic z tego nie wyszło. Wtedy jeszcze było to bardziej realne, bo większość angielskich szkół nie była akademiami zarządzanymi przez nastawione na opłacalność i wyniki trusty. Sama przygotowywałam polskie dzieci do egzaminu GCSE , As i A2 ( później A-level) przez ponad 12 lat w angielskiej szkole i wiem, że to jest sprawa bardzo indywidualna . Jeśli dyrekcja za namową osoby zarządzającej departamentem MFL ( Modern Foreigner Languages ), widzi w tym opłacalność w postaci dodatkowych osiągnięć dla polskich uczniów i samej szkoły, to czasami to ma miejsce . Niestety przychodzi nowy trust , liczba uczniów spada , budżet zostaje okrojony i pierwsze odpadają polskie lekcje, bo jesteśmy tzw. Community language - język mniejszości narodowej . Nam udało się dość długo działać w Nightingale Academy w Edmonton, ale tylko dlatego, że naprawdę mądra dyrekcja chciała wzmacniać tożsamość narodową, osiągnięcia uczniów i ich szanse na przyszłość, ale szkoła miała niskie notowania w tym czasie i my z bardzo dobrymi wynikami przyczynialiśmy się do podniesienia jej pozycji w rankingu szkół w UK. Niestety to nie zdarza się często i nie trwa nigdy zbyt długo. Wprowadzenie języka polskiego jest mało realne również z innych powodów. Francuski, hiszpański, włoski czy niemiecki są uczone w secondary school (szkoła średnia) prze 5 lat, zanim uczeń podejdzie do egzaminu. Polski, jak już powiedziałam, jest językiem uczonym wśród naszej społeczności i uczymy go w angielskich szkołach przygotowując do egzaminu GCSE czy A-level. Przed lockdownem zwykle to trwało 1 rok szkolny (w moim przypadku to było 1,5 godziny tygodniowo na każdy z egzaminów, ucząc często dzieci , które nigdy nie były w polskich szkołach, a często nie pisały, a bywało , że nie czytały po polsku). Od 2019 konwencja egzaminów się zmieniła, oba egzaminy stały się egzaminami linearnymi, gdzie przygotowanie szczegółowe trwa 2 lata i myślę , że tylko polska szkoła może udźwignąć ciężar przygotowań do egzaminów co tydzień przez 4 godziny w sobotę , które są potem przeprowadzane w angielskich szkołach uczniów lub w centrum egzaminacyjnym PMS w POSK-u. Jako polskie szkoły współpracujemy ze szkołami naszych uczniów i potwierdzamy ich poziom przygotowania, czy często pomagamy z przeprowadzeniem w GCSE speaking exam (egzaminu ustnego). Angielskie szkoły są z tego faktu bardzo zadowolone, bo my wykonujemy całą robotę z przygotowaniem, oni przeprowadzają egzamin i mają z tego tytułu dodatkową punktację. Nie ponoszą kosztów przygotowania i nie ryzykują , że coś się nie powiedzie, bo to my ucząc te dzieci w polskich szkołach dbamy, aby dzieci były dobrze przygotowane.

KATARZYNA WIERCISZEWSKA nauczyciel

Wprowadzenie języka polskiego do szkół brytyjskich raczej nie stanowiłoby zagrożenia dla polskich szkół sobotnich w Anglii, a w wielu przypadkach mogłoby nawet wzmocnić ich rolę. Nauczanie języka polskiego w systemie brytyjskim miałoby najpewniej charakter ograniczony i obejmowałoby niewielką liczbę godzin tygodniowo oraz skupiałoby się głównie na podstawowej kompetencji językowej, bez pogłębionego kontekstu kulturowego, historycznego czy tożsamościowego. Tymczasem szkoły sobotnie pełnią znacznie szerszą funkcję, nie tylko uczą języka, lecz także przekazują wiedzę o kulturze i historii Polski, wzmacniają poczucie przynależności narodowej oraz tworzą przestrzeń kontaktu z polską społecznością rówieśniczą. Rodzice, którym zależy na świadomym wychowaniu dwujęzycznym i dwukulturowym dzieci, najprawdopodobniej nadal wybieraliby szkoły sobotnie, traktując naukę polskiego w szkole brytyjskiej jedynie jako uzupełnienie. Doświadczenia innych społeczności językowych pokazują, że obecność języka mniejszościowego w systemie państwowym nie prowadzi do zaniku szkół uzupełniających – przeciwnie, często zwiększa zainteresowanie nauką i podnosi prestiż danego języka. Oczywiście można założyć, że część rodzin, zwłaszcza z młodszymi dziećmi, mogłaby zrezygnować z edukacji sobotniej, uznając ją za zbędną, jeśli język polski byłby dostępny w tygodniu. Dochodzi jeszcze kwestia finansowa. Szkoły sobotnie musiałyby wyraźniej podkreślać swoją unikalną wartość i rolę, jakiej nie jest w stanie przejąć system brytyjski.

W szerszej perspektywie wprowadzenie języka polskiego do szkół brytyjskich mogłoby przynieść wiele korzyści: zwiększyć jego widoczność i uznanie, wzmocnić dwujęzyczność oraz stworzyć przestrzeń do współpracy między szkołami sobotnimi a instytucjami brytyjskimi, na przykład w zakresie przygotowania do egzaminów czy działań kulturalnych. Dlatego polskie szkoły sobotnie nie powinny postrzegać takiej zmiany jako zagrożenia, lecz raczej jako szansę na wzmocnienie swojej misji i lepsze zakorzenienie języka polskiego w realiach edukacyjnych Wielkiej Brytanii.

DOROTA GIERLIK dyrektor, nauczyciel

Język polski w szkołach brytyjskich, a szkoły sobotnie.
Bardzo dziękuję za zaproszenie do podzielenia się opinią oraz za zainteresowanie tak ważnym tematem. Moim zdaniem wprowadzenie języka polskiego do szkół brytyjskich nie musi stanowić zagrożenia dla polskich szkół sobotnich. Wręcz przeciwnie, może być dla nich naturalnym uzupełnieniem. Nauczanie języka polskiego w szkołach brytyjskich jest przede wszystkim nastawione na jak najlepsze przygotowanie uczniów do egzaminu GCSE i realizację wymogów programowych. Z kolei polskie szkoły sobotnie oferują znacznie szerszy kontekst edukacyjny. Oprócz nauki języka zapewniają stałe obcowanie z językiem polskim poprzez udział w uroczystościach, wydarzeniach kulturalnych, obchodach świąt narodowych i religijnych oraz kontakt z polską historią, geografią i tradycją. To właśnie ten wymiar wychowawczy, kulturowy i wspólnotowy jest unikalną wartością szkół sobotnich i trudno byłoby go zastąpić w systemie brytyjskim. Dlatego postrzegam te dwa modele jako komplementarne, a nie konkurencyjne – ich współistnienie może realnie wzmocnić pozycję języka polskiego i zwiększyć motywację uczniów do jego nauki.

JAREK SKRĘTA wieloletni prezes najstarszej polskiej szkoły w UK, działacz polonijny

Uważam, że wprowadzenie języka polskiego do brytyjskiego systemu edukacji – jeżeli w ogóle do tego dojdzie – nie tylko nie będzie zagrożeniem dla polskich szkół sobotnich, a wręcz przeciwnie – stanie się dla nich ogromną szansą. Warto to jasno powiedzieć, bo wokół tego tematu narosło sporo niepotrzebnych obaw.

Doświadczenia innych społeczności wykazują, że włączenie języka do struktury państwowej podnosi jego prestiż. Rodzice i uczniowie zaczynają postrzegać go nie tylko jako język używany w domu, ale także jako istotny element edukacji – szczególnie w świetle egzaminów, punktów rekrutacyjnych czy planowanych studiów.

Ten efekt może przyciągnąć uwagę rodziców dzieci, które jeszcze nie uczęszczają do polskich szkół sobotnich. A jest ich wiele. Według nieoficjalnych statystyk do polskich szkół uczęszcza tylko około 15% dzieci szeroko pojętego pochodzenia polskiego. Tak więc na naukę języka polskiego może się przeorientować duża grupa spośród pozostałych 85% dzieci. Jeśli to się stanie, wzrośnie ogromnie zapotrzebowanie na gruntowne nauczanie języka.

A kto ma możliwości, aby tę potrzebę wypełnić? W brytyjskim systemie oświaty języki obce nauczane są w sposób ograniczony, w wolnym tempie, w małym wymiarze czasowym, z nastawieniem głównie na komunikację. Musi tak być, gdyż kursy muszą być też otwarte dla dzieci innych narodowości. Taka edukacja nie zastąpiłaby systematycznej nauki czytania, pisania, języka akademickiego ani edukacji kulturowej, które od lat są domeną polskich szkół sobotnich.

W takiej sytuacji szkoły sobotnie nie tylko nie znikną. Wręcz przeciwnie – staną się naturalnym zapleczem przygotowania i pogłębiania kompetencji językowych, a zapotrzebowanie na ich usługi może wzrosnąć. Jeśli miałbym się czymś martwić, to czy polskie szkoły sobotnie będą wystarczająco dobrze przygotowane kadrowo, organizacyjnie i finansowo, aby wykorzystać tę szansę. Zwłaszcza ta ostatnia sfera wymaga głębszego, długofalowego wsparcia ze strony władz polskich, które powinny traktować język polski jako dobro narodowe.

JOANNA KRASOWSKA nauczyciel

Język polski wprowadzony w szkołach brytyjskich nie powinien stanowić zagrożenia dla polskich szkół sobotnich, ponieważ jedna godzina języka polskiego w tygodniu nie może być porównywana do kilku godzin spędzonych w polskiej szkole. Natomiast trzeba wziąć pod uwagę kilka kwestii. Jaki program byłby realizowany w czasie tych zajęć? Czy rodzice potraktują te zajęcia jako dodatkową godzinę języka polskiego, czy zrezygnują z polskiej szkoły na rzecz tej godziny w angielskiej szkole? Z perspektywy nauczyciela uważam, że język polski w brytyjskiej szkole może być zagrożeniem, ponieważ rodzice mogą stwierdzić, że skoro dziecko w szkole brytyjskiej ma zajęcia z języka polskiego to nie ma już potrzeby wprowadzać je do sobotniej szkoły. Będąc jednocześnie rodzicem uważam, że dla mnie godzina zajęć z języka polskiego w tygodniu to zdecydowanie za mało dla moich dzieci i mimo to moje dzieci nadal kontynuowałyby naukę w sobotniej szkole. Zajęcia w brytyjskiej szkole traktowałabym jako dodatkową godzinę zajęć. Pamiętajmy, że podczas jednej godziny w tygodniu nauczyciel skupi się wyłącznie na nauce języka i być może przygotowaniu do polskich egzaminów, natomiast z pewnością nie będzie miał czasu na naukę tradycji, kultury i polskich obyczajów, na czym również poza nauką samego języka skupiają się polskie szkoły. W polskich szkołach organizujemy obchody wielu polskich świąt, takich jak Święto Niepodległości, Jasełka, Święto Konstytucji 3-Maja, Pasowanie na ucznia, niestety w brytyjskiej szkole podczas jednej godziny w tygodniu nie będzie na to czasu. Ciężko jest jednoznacznie stwierdzić, czy rzeczywiście język polski w brytyjskiej szkole byłby zagrożeniem dla polskich sobotnich szkół, ale niewątpliwie trzeba to wziąć pod uwagę.

AGNIESZKA WDOWIAK nauczyciel

Wprowadzenie języka polskiego jako obcego do szkół angielskich mogłoby znacząco podnieść prestiż polszczyzny i ułatwić dzieciom polskiego pochodzenia regularny kontakt z językiem w ciągu tygodnia. To realna szansa na rozwijanie dwujęzyczności w naturalnym środowisku szkolnym. Mam jednak świadomość, że taka zmiana najprawdopodobniej zmniejszy liczbę uczniów w sobotnich szkołach polskich, co mogłoby szczególnie zagrozić stabilności mniejszych szkół, które przy ograniczonym finansowaniu mogą mieć trudności z utrzymaniem swojej działalności. Jednocześnie fakt, że w brytyjskich szkołach nauka języka obcego zaczyna się dopiero od klasy trzeciej, pozostawia sobotnim szkołom ważną przestrzeń do pracy z młodszymi dziećmi. W takiej sytuacji szkoły sobotnie mogłyby mocniej skupić się na kulturze, historii i budowaniu tożsamości, stając się miejscem pogłębionej edukacji polonijnej. Ostatecznie widzę w tym zarówno korzyści, jak i wyzwania — wymagające dobrej współpracy i przemyślanej strategii, aby oba systemy mogły się wzajemnie wspierać.

ARLETA BOYDA nauczyciel

Moim zdaniem język polski w angielskich szkołach raczej nie byłby zagrożeniem dla szkół sobotnich. Uważam, że szkoły sobotnie i zwykłe szkoły w Anglii mają zupełnie inne role. W angielskich szkołach język polski byłby tylko jednym z wielu języków obcych, a nauka byłaby raczej podstawowa (słówka, proste rozmowy, piosenki i na koniec egzaminy). Natomiast szkoły sobotnie uczą języka dużo głębiej, dbają o kulturę, historię, tradycje i tożsamość, dają uczniom kontakt z innymi Polakami i z „polskością”. Dla wielu rodzin szkoła sobotnia to coś więcej niż język — to społeczność i korzenie. Tego angielska szkoła nie zastąpi. Możliwe nawet, że język polski w szkołach angielskich zwiększyłby zainteresowanie językiem, a część dzieci trafiłaby potem właśnie do szkół sobotnich, żeby nauczyć się więcej. Podsumowując , myślę że wcielenie w życie tego pomysłu byłoby raczej wsparciem niż zagrożeniem. Szkoły sobotnie nadal byłyby bardzo potrzebne.

MONIKA DEPTUS dyrektor, nauczyciel

Mogę powiedzieć tylko o tym, jak było z własnego podwórka. Nauczałam języka polskiego jak obcego, 4 godz. tygodniowo, w jednej z lokalnych high school i więcej dzieci wtedy przyszło do polskiej szkoły. Organizowałam poza lekcjami w tej angielskiej szkole takie wydarzenia, jak: mikołajki i Wigilię. Mogłam mówić o tym, co robimy w polskiej szkole i przybliżyć im to, co jest ważne. Już kilka lat temu, język polski mógł być nauczany jako język obcy, to zależy tylko od budżetu szkoły angielskiej i czy szkołę stać opłacić nauczyciela. Miałam wtedy dwudniowy kontrakt nauczycielski. Bardziej powinno wszystkim zależeć, żeby rząd brytyjski chciał płacić dodatkowe pieniądze na polskie dzieci. Myślę, że to dałoby więcej możliwości obu stronom.

AGATA JĘDRZEJCZYK nauczyciel

Moim zdaniem wprowadzenie języka polskiego do szkół brytyjskich nie musiałoby stanowić zagrożenia dla polskich szkół sobotnich. Wręcz przeciwnie – mogłoby zwiększyć zainteresowanie językiem i kulturą polską oraz wzmocnić świadomość tożsamości wśród dzieci polskojęzycznych.
Szkoły sobotnie pełnią jednak znacznie szerszą rolę niż sama nauka języka – są miejscem kontaktu z kulturą, historią, tradycją, literaturą oraz budowania więzi z polską społecznością. Tego wymiaru szkoła brytyjska nie jest w stanie w pełni zastąpić. Dlatego uważam, że oba systemy mogłyby się wzajemnie uzupełniać, a nie konkurować ze sobą.

JOANNA GRABEK były współpracownik z podmiotami polonijnymi

Wprowadzenie języka polskiego do szkół lokalnych zawsze wydaje się dużą szansą, ułatwieniem dostępu do nauki języka polskiego, podniesieniem jego rangi. Pojawia się jednak zawsze pytanie o tę funkcję szkół polonijnych, których szkoły lokalne nie wypełnią, takie jak podtrzymywanie polskich tradycji, nauka historii i kultury, polskie uroczystości i święta. Są to również miejsca integracji nie tylko dla dzieci, ale także dla rodziców. To były zawsze moje wątpliwości dotyczące wprowadzenia języka polskiego do szkół lokalnych.

ANNA MŁYNARSKA-GULCZYŃSKA nauczyciel

Wprowadzenie języka polskiego do szkół brytyjskich nie musiałoby stanowić zagrożenia dla polskich szkół sobotnich, a wręcz mogłoby stać się ich naturalnym uzupełnieniem. Szkoły sobotnie pełnią bowiem znacznie szerszą rolę niż nauka samego języka – przekazują polską kulturę, historię, tradycje i budują poczucie tożsamości narodowej. Ponadto bardzo często są one miejsce spotkań Polaków, którzy nawiązują tu znajomości, przyjaźnie. Nauczanie języka polskiego w systemie brytyjskim mogłoby zwiększyć prestiż języka i zmotywować uczniów do jego dalszego, pogłębionego poznawania właśnie w szkołach sobotnich. W tym ujęciu oba modele edukacji mogą się wzajemnie wzmacniać, a nie konkurować ze sobą.

SYLWIA WITYŃSKA dyrektor, nauczyciel

W mojej ocenie wprowadzenie języka polskiego do szkół brytyjskich nie musiałoby stanowić zagrożenia dla polskich szkół sobotnich, pod warunkiem że oba modele edukacyjne byłyby postrzegane jako uzupełniające się, a nie konkurencyjne. Szkoły sobotnie od lat pełnią wyjątkową rolę, nie tylko uczą języka, ale także przekazują polską kulturę, historię, tradycje oraz budują świadomość i tożsamość narodową młodego pokolenia, czego system edukacji brytyjskiej nie jest w stanie w pełni zastąpić.
Jednocześnie rozmowy z rodzicami pokazują wyraźnie, że dla większości z nich głównym, a często jedynym powodem posyłania dzieci do polskich szkół sobotnich jest tylko nauka języka polskiego. Wielu rodziców deklaruje, że w sytuacji, gdyby język polski był dostępny w szkołach brytyjskich, zrezygnowałoby ze szkoły sobotniej — głównie ze względów finansowych oraz organizacyjnych. Historia, kultura i tradycje są przez część rodzin postrzegane jako wartość dodatkowa, niekoniecznie, natomiast priorytetem pozostaje to, aby dziecko mówiło po polsku i mogło swobodnie porozumiewać się z rodziną w Polsce. Dlatego myślę, że kluczową rolę odegrają dyrektorzy i nauczyciele polskich szkół. To od nas będzie zależało, czy będziemy potrafili przekonać rodziców, że szkoła sobotnia nadal jest potrzebna nie tylko ze względu na naukę języka polskiego i że nie powinna być traktowana jako alternatywa, lecz jako niezbędne uzupełnienie nauki języka polskiego w szkołach brytyjskich. Wymaga to jasnego pokazania wartości dodanej, jaką oferują szkoły sobotnie — wspólnoty, ciągłości kulturowej i wychowania w dwujęzyczności oraz dwukulturowości.
Przy odpowiedniej współpracy, dialogu i świadomym budowaniu tej narracji, obecność języka polskiego w szkołach brytyjskich może stać się szansą, a nie zagrożeniem, dla całego polskiego środowiska edukacyjnego.

MARIA BERNAT działaczka polonijna

Myślę, że i tak i nie. Dlaczego? Musimy spojrzeć na to z różnych stron. Jeśli popatrzymy na to z perspektywy i tu podkreślamy nauki tylko języka polskiego. I chodzi mi zarówno ze strony rodziców jak i ze strony szkoły. To tak może to być zagrożenie, ponieważ wielu rodziców może zostać "wyręczonych" przez szkoły brytyjskie przez dodatkowe lekcje w postaci języka polskiego. Taka sytuacja może wyręczyć rodziców w dodatkowym dniu nauki, dodatkowych obowiązkach związanych z dowozem i całą organizacją tego dodatkowego dnia w polskiej szkole. Trzeba powiedzieć o powodach dla jakich te dzieci uczęszczają do sobotniej polskiej szkoły, bo jeśli głównym powodem jest tylko i wyłącznie nauka języka polskiego to tak to będzie zagrożenie. Taka sytuacja ułatwi rodzicom ich życie bo dziecko może zostać pół godziny dodatkowo w szkole i będzie się uczyć języka polskiego w ramach nauki w brytyjskim systemie. Ale trzeba też pamiętać na jakim poziomie będzie ta edukacji i czego rodzice oczekują.
Ale jest też druga strona, o której musimy pamiętać, bo polska szkoła nie tylko uczy języka polskiego, ale uczy polskiej historii, polskich tradycji, polskiej kultury. Więc z tej perspektywy nie widzę zagrożenia. Bo na zajęciach w brytyjskiej szkole dzieci nie nauczą się tego. Myślę, że wielu rodziców posyła swoje pociechy do sobotnich polskich szkol nie tylko dla języka, a raczej dla całego programu edukacyjnego jakie dziecko tam dostaje. Poznaje nie tylko język rodzica, ale historię tego języka, historię Polski, kulturę, tradycje itp.
Podsumowując trzeba na to spojrzeć z różnego punktu widzenia, co dla rodzica jest ważne jeśli mówimy o nauce języka polskiego, czy tylko samego języka? I na jakim poziomie byłaby to edukacja? Czy obejmowałaby język polski, kulturę, tradycje i historęa? Odpowiedź na to pytanie zostawiam już dla rodziców.

IWONA GOLINSKA prezes organizacji polonijnej

Z naszego doświadczenia wiemy, jak ważne są szkoły polonijne i organizacje edukacyjne. Dzięki nim dzieci mają nie tylko możliwość nauki języka polskiego, ale też poznania polskiej historii i kultury w sposób pogłębiony. Wprowadzenie języka polskiego do szkół brytyjskich nie jest zagrożeniem – wręcz może zachęcić młodych ludzi do uczestnictwa w zajęciach sobotnich, które rozwijają ich tożsamość i świadomość kulturową.