Masowe protesty po zdjętych “Dziadach”

Masowe protesty po zdjętych “Dziadach”
29 Marzec 2026 Małgorzata Bugaj-Martynowska

Z cyklu PIÓREM EDUKATORA 2026. Dołącz do elity! Zdaj Polish A-level. Trzecia edycja 2026.


Brutalne demonstracje tłumione przez komunistyczne służby, antysemicka nagonka, wymuszona kilkutysięczna emigracja osób pochodzenia żydowskiego, których pozbawiono obywatelstwa polskiego wydając im paszporty bezpaństwowców lub zielone/niebieskie książeczki opatrzone napisem „dokument podroży” oraz fala masowych protestów między innymi studentów Uniwersytetu Warszawskiego, to obraz marca 1968 roku, który rozpoczął się wiecem w Dzień Kobiet, stając się iskrą zapalną wydarzeń na szeroką skalę, która objęła cały kraj.

Źródła wydarzeń należy doszukiwać się na kilka miesięcy wcześniej, kiedy w listopadzie 1967 roku, w Narodowym z afisza zdjęto mickiewiczowskie “Dziady”, uważane za arcydzieło epoki polskiego romantyzmu, w którym prym wiodą mistyczne obrzędy, starosłowiańskie rytuały przywoływania duchów oraz połączenie ducha narodu polskiego z proroctwami dotyczącymi przyszłości Polski.

Mickiewiczowscy bohaterowie są dowodem na to, że tylko wiara, miłość i empatia prowadzą do zbawienia, a każdy człowiek odpowie przed Bogiem za swoje czyny w trakcie życia na ziemi i nawet po śmierci nie wymknie się osądowi oraz sprawiedliwości. „Bo kto nie był ni razu człowiekiem, Temu człowiek nic nie pomoże”, pisze autor w drugiej części „Dziadów” wskazując na brak możliwości uratowania człowieka potępionego, złego, krzywdzącego innych, pozbawionego miłości i empatii. To właśnie w tym dramacie, główny bohater Gustaw-Konrad przechodzi wewnętrzną przemianę z nieszczęśliwego, romantycznego kochanka w bojownika. Romantyk szargany emocjami okazuje się być zdolny do wielkich poświęceń dla ojczyzny i w imię wolności narodu odczuwając ból całego społeczeństwa, stając się patriotą, kierującym się uniwersalnymi wartościami. Samotny wśród ludzi, uczuciowy, wrażliwy, pełen burzliwych przeżyć i dylematów doświadcza egzystencjalnych kryzysów, rozdarcia między rozumem, a sercem, szuka absolutu, a w „Wielkiej Improwizacji”, która jest najważniejszą częścią utworu, powie, że: „Nazywam się Milijon – bo za miliony kocham i cierpię katusze”. „Dziady” w reżyserii Kazimierza Dejmka, wystawione 25 listopada 1967 roku w Teatrze Narodowym w Warszawie, z Gustawem Holoubkiem, który wcielił się w Gustawa-Konrada, stały się symbolem walki z komunistyczną cenzurą PRL-u. Wymowna scena „Wielkiej Improwizacji”, w której główny bohater otoczony diabłami kieruje swój monolog do Boga wyrażając swoje osamotnienie w obliczu tragizmu życia, chęć zdobycia boskich atrybutów, pragnienie zbawienia ludzkości, miłość do ojczyzny, były wyrazem buntu przeciw istniejącemu porządkowi i milczeniu Boga oraz wskazują na siłę poezji, jako narzędzia do zmiany świata.

“Dyktatura ciemniaków” i “niepodległość bez cenzury”

Lata 60. w epoce komunizmu, to kraj pod rządami Władysława Gomułki w szczytowym kryzysie nasycony czystkami partyjnymi, utratą społecznego poparcia pierwszego sekretarza KC PZPR i kryzys w partii. To chwila przed odwilżą i nastaniem epoki Edwarda Gierka. W scenerii politycznej marca 1968 roku według komunistów, Mickiewicz i jego dzieło miały służyć propagandzie i szkodliwości politycznej.

W 1967 roku przypadała 50. rocznica wybuchu rewolucji październikowej i z tej przyczyny w kraju postanowiono uczcić to wydarzenie rozmaitymi imprezami o charakterze między innymi kulturalnym i naukowym. Jednym z pomysłów były mickiewiczowskie “Dziady”. Mimo, że reżyser zmienił ich przesłanie i dodał utworowi nowoczesnej inscenizacji, premiera sztuki nie zadowoliła komunistycznej cenzury, a pozytywne recenzje nie ujrzały światła dziennego. Zamiast zamierzonego przez komunistów szwanku, z jednej strony wzrosło zainteresowanie sztuką pióra naszego wieszcza narodowego, ale z drugiej przedstawienie uznano za „antyradzieckie, antyrosyjskie i religianckie”. Na nic nie pomogły wyjaśnienia reżysera, że utwór nie jest antyradziecki, a raczej antycarski, powołując się na jego genezę, romantyzm i twórczość poety. Władza uznała, że „Dziady” uderzają w przyjaźń polsko-radziecką i na początku stycznia kolejnego roku zadecydowała o wstrzymaniu jego wystawiania, a później o całkowitym zawieszeniu. Zagrożenie w Mickiewiczu widział sam Gomułka. Ta sytuacja stanowiła tylko punkt zapalny do tego, aby studenci i środowiska inteligenckie wyszły na ulice. Protestowano przeciw wolności słowa wznosząc hasła: „Wolna sztuka”!, „Wolny teatr”!, „Precz z cenzurą”! „Chcemy kultury bez cenzury”!, „Żądamy zniesienia cenzury”!, „Niepodległość bez cenzury”! „Żądamy dalszych przedstawień”!. etc. Efektem tych działań były liczne zatrzymania przez Milicję Obywatelską, grzywny, pobicia, usuwanie studentów z uczelni, użycie przez milicję pałek, wodnych armatek i gazu łzawiącego oraz… tysiące zebranych podpisów w stolicy i we Wrocławiu pod protestem w sprawie “Dziadów”. Demonstracje, które przeniosły się również do innych miast brutalnie zwalczało ORMO oraz ZOMO. Najtrudniej było w Gdańsku, gdzie toczyła się kilkugodzinna walka, w której wzięło udział ponad 20 tysięcy uczestników oraz w Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Gliwicach, Katowicach, Lublinie, Łodzi i wielu innych miejscach.

Bunt pokolenia

Demonstracje marca 1968 historia określa jako bunt całego pokolenia, ponieważ wzięli w nich udział młodzi ludzie z różnych środowisk, również robotniczych, ale także środowiska literatów, pisarzy i osób związanych z kulturą i sztuką. Bilans wydarzeń okazał się być tragiczny w skutkach. Władza publicznie potępiała awantury i tym, których uznała za „syjonistów” oraz „komandosów” podżegających do protestów, odpowiadała siłą, aresztowaniami i przymusowymi powoływaniami do Ludowego Wojska Polskiego oraz rozprawami sądowymi i wyrokami skazującymi. Edward Gierek będący wówczas I sekretarzem katowickiego KW PZPR przestrzegał przed „mąceniem śląskiej wody”, która może „pogruchotać kości”. O wydarzeniach w Polsce informowały zagraniczne media, a wieści ze świata docierały kanałami Radia Wolnej Europy. Mówiono o skandalicznej dyktaturze ciemniaków, zagrożeniu polskiej kultury i domagano się powrotu sztuki na afisze. Bezskutecznie. W rezultacie wydarzenia marca 1968 roku doprowadziły do zaostrzenia kontroli władzy nad inteligencją, izolacji Polski na arenie międzyrządowej, eskalacją przemocy, pobiciami, utratą pracy przez wielu twórców, pacyfikacją polskiego życia intelektualnego i zrujnowaniem opinii o Polsce na świecie.