Język polski jest i będzie kapitałem
Z cyklu PIÓREM EDUKATORA 2026. Dołącz do elity! Zdaj Polish A-level. Trzecia edycja 2026.
Jest takie polskie przysłowie: „Złej baletnicy przeszkadza rąbek spódnicy”. To również moje zdanie na wszelkie argumenty, że język polski może przeszkadzać polskim dzieciom w edukacji, w szkole brytyjskiej i w opozycji do innych argumentów, aby zaniechać edukacji polskojęzycznej – mówi w rozmowie z Małgorzatą Bugaj-Martynowską, Maria Bernat, absolwenta prawa i stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Rzeszowskim, spolecznik i działaczka polonijna w Londynie, współpracująca między innymi z Edukatorem, Great Poland w Wielkiej Brytanii, a także prezes Klubu Gazety Polskiej Londyn.
Rodzice pytają i zastanawiają się, kiedy rozpocząć polskojęzyczną edukację swoich pociech i czy w ogóle to robić? Skoro mieszkają w Wielkiej Brytanii i tutaj są ich ośrodki życiowe.
To nie ma znaczenia, gdzie mieszkają. A uczyć dzieci języka trzeba jak najwcześniej. Jeśli rodzice mówią po polsku, albo jedno z rodziców mówi, np. mama, to niech mówi do swojego dziecka od chwili poczęcia. Uważam, że zwłaszcza tutaj na emigracji jest bardzo ważne aby zachować swoją tożsamość i mówić w domu po polsku jak najwięcej. Po to, aby język polski mino wszystko był pierwszym językiem dzieci. Jeśli rodzice nie używają języka zbyt często, ale czują związek z językiem, to znaczy mają rodzinę w Polsce, mają członków rodziny, którzy lepiej się czują w tym języku, to myślę, że warto przekazywać język polski w postaci bajek, książek już od najmłodszych lat. Przemycać ten język w różnych sytuacjach i pod różnymi postaciami: czytać, opowiadać, zachęcać do rozmowy, brać udział w polskich wydarzeniach itp. A później już taką szkolą edukację rozpocząć tak wcześniej, jak jest to możliwe.
Od lat organizujesz w Londynie „Bieg tropem wilczym”. Jesteś mózgiem wydarzenia i czynnie zaangażowana podczas biegu…
To jedna z form edukacji dla dzieci i dla oczywiście całej Polonii. Pobiec może każdy. Cała impreza odbywa się po polsku, przyjeżdżają polskie rodziny ( na co dzień dwu i wielojęzyczne) i uczniowie z polskich szkół. Posyłając dziecko do szkoły dajemy mu szansę nauki języka na różne sposoby, jednym z nich jest miedzy innymi udział w takich wydarzeniach, co tworzy nowe perspektywy, możliwości, okazję do rozmów po polsku i poznania polskich przyjaciół. Kolejny bieg już w marcu, gdzie prym wiedzie pamięć o Żołnierzach Niezłomnych, bo to wydarzenie dedykowane jej im oraz dwujęzyczności. Pamiętajmy, że takie wydarzenie jak Bieg Tropem Wilczym, to nie tylko bieg i zjedzenie kiełbaski z grilla, ale przede wszystkim wspaniała forma lekcji historii zarówno dla dzieci jaki i dorosłych, ponieważ zawsze są: prezentowana wystawa w dwóch językach, wykład zaproszonego na wydarzenie gościa z Polski. To również spotkanie z ciekawymi osobami. na to wydarzenie. Wśród nich są żołnierze, historycy, organizacje zarówno polskie, jak i brytyjskie działające na terenie UK. Przybywają harcerze, policja i inne służby.
Mamy wiele innych wydarzeń ,gdzie można poznawać i rozwijać język polski, wśród nich jest odbywający się od kilku lat Festiwal polskiej Piosenki „Śpiewowisko”, którego szósta edycja będzie miała miejsce w czerwcu 2026 roku. Od lat współpracuje z tym konkursem. Zapewniam, że jest to wspaniale wydarzenie. Dzieci z całej Wielkiej Brytanii mogą się zgłosić do konkursu aby zaśpiewać polską piosenkę. Uważam, że wydarzenie, które jest nieodpłatne dla uczestników, a jego przygotowanie wymaga nakładów finansowych, począwszy od opłaty za wynajm polskiego teatru w Londynie, jest przygotowane na wysokim poziomie i daje szanse zarówno czterolatkom, jak i młodzieży siedemnastoletniej. Często uczestnicy tego konkursu są zapraszani na występy i do udziału w innych polonijnych wydarzeniach, a nawet podczas Święta Niepodległości orgaznizowanego w Ambasadzie RP w Londynie, jak to miało miejsce w 2025 roku, gdzie uczestniczka kilku edycji „Śpiewowiska” z jednej z polskich szkól w Slough wystąpiła dla zgromadzonych na niepodległościowe wydarzenie. Z kolek uczniowie z polskiej szkoły przy Ambasadzie RP w Londynie na Isleworth wzięli udział w spotkaniu z Prezydentem RP – Karolem Nawrockiem, w styczniu 2026 roku podczas wizyty prezydenta w Londynie.
Działalność szkół jest szeroka, zróżnicowana, ale celem jest wspólna bramka – Polska.
Nie zapominajmy o tym, że sobotnie polskie szkoły bardzo często organizują różnego rodzaju wydarzenia, czy to związane ze Świętami Narodowymi, czy też z okazji Dni Dziecka itp., podczas których język polski, polskie tradycje dominują, więc myślę że warto się w to zaangażować i zaangażować dzieci w życie tych społeczności. Należy też pamiętać o tym, że sobotnie polskie szkoły bardzo często współpracują z organizacjami rządowymi z Polski (Kancelaria Prezydenta RP, IPN) oraz pozarządowymi, biorą udział w konkursach, uczestniczą w historycznych cyklicznych lekcjach historii, jak to ma miejsce od lat w polskiej szkole im. Heleny Modrzejewskiej na londyńskim Hanwell, gdzie Instytut Pamięci Narodowej z Gdańska przeprowadzał liczne spotkania i warsztaty, a obecnie łączy się z maturzystami przybliżając im Komunizm w Polsce, który jest jednym z tematów projektu badawczego, obowiązującego do egzaminu Polish A-level w Wielkiej Brytanii. Szkoły również organizują wyjazdy do polskiego teatru, gdzie wystawiane są polskie sztuki.
Inicjatywa jednak zawsze musi wyjść od rodzica. To my dorośli rodzice musimy zachęcić, pokazać, dziecku czym są dla nas język polski, kultura polska, tradycje, a narzędzi w postaci książek, filmów, gier, wydarzeń kulturalno-społecznych jest mnóstwo. Wystarczy po nie sięgnąć i je wykorzystać.
Dwujęzyczność to proces, który możemy doskonalić przy różnych okazjach…
Dla mnie dwujęzyczność jest środkiem komunikacji. Język polski jest moim pierwszym językiem wiec, gdzie mogę staram się używać języka polskiego, a język angielski, jak wiemy możemy używać praktycznie wszędzie. Na pewno dwujęzyczność daje komfort, dodaje pewności siebie...
Jeśli popatrzymy na dzieci dorastające w Wielkiej Brytanii, które na codzień mówią w języku angielskim, bardzo często uczą się innych dodatkowych języków: francuskiego, hiszpańskiego, a bagatelizują edukację polskojęzyczną. Bywa, że na gruncie rodzinnego domu, język polski jest „grzechem”, tym samym tracą szansę zdobyć certyfikat Polish A-level.
I tym samym szansę na przyszłość w szerokim aspekcie…
Dokładnie tak. Po pierwsze język polski, to dodatkowy język obcy. Po drugie, każde dodatkowe umiejętności pokazują, że człowiek rozwija się i chce się rozwijać. Po trzecie, powiedzmy sobie szczerze, gdzie dziś nie spotkamy Polaków? Jesteśmy wszędzie, na całym świecie. Dlatego uważam że w każdej pracy może się przydać język polski wcześniej czy później.
Twoją firma obsługuje polskich klientów?
Tak i to w dużej ilości. I oni wolą i chcą załatwiać swoje sprawy po polsku. To zrozumiałe. Wszak to ich pierwszy język, nawet jeśli mówią po angielsku. Wolą często po polsku rozmawiać, wyrażać swoje myśli, uczucia, jest po prostu łatwiej…
Sama wiem po swoim doświadczeniu, a jestem w UK od 17 lat, że nie ma dnia aby nie wykorzystać języka ojczystego poza domem. Codziennie go używa, w różnych sytuacjach, sprawach, relacjach. Nie wyobrażam sobie pójść po polskiego sklepu, gdzie obsługuje mnie polskojęzyczna osoba i mówić po angielsku. Dlatego warto zadbać o to u kolejnych pokoleń.
Mimo tego, są głosy, że język polski szkodzi w przyswajaniu przez dzieci angielskiego…
Ja nie znam żadnych mitów na ten temat. Oczywiście są różne wypowiedzi i podejścia do tego tematu. Sądzę, że negatywne podejście do nauki drugiego, kolejnego języka, w tym przypadku języka polskiego, wynika z braku chęci. Może to brzmieć zbyt ostro, ale uważam że jeśli los daje mam taką szansę, że żyjemy w innym kraju i dzieci dorastają i uczą się innego języka, to niewykorzystanie języka ojczystego aby je go nauczyć jest lenistwem. W mojej opinii nie wymaga to dużych nakładów, bo wystarczy w domu mówić w tym języku, czytać książki dzieciom od najmłodszych lat, bawić się, grać z dziećmi, oglądać filmy itp. w języku polskim. Dzisiaj mamy takie możliwości i narzędzia, ze grzechem jest ich nie wykorzystać. Dlatego uważam, że rodzice tego nie robią z lenistwa, idą na łatwiznę, nie poświęcają zbyt dużo czasu i uwagi, zaniedbują proste rzeczy. Najprościej jest wprowadzić język polski na grunt rodziny i żyć po polsku, z tradycją, zwyczajami, rozmową po polsku. Nie zgadzam się również z tym, że język polski może przeszkadzać w nauce w szkole brytyjskiej. Gdyby tak było, dzieci w Polsce z kolei nie uczyłyby się języków obcych, bo to przeszkadzałoby w myśl analogii, w edukacji polskojęzycznej w szkole.
Czyli chcieć, to móc…
Przede wszystkim trzeba najpierw chcieć.
Jest takie przysłowie, wspomniane już przeze mnie, że „Złej baletnicy przeszkadza rąbek spódnicy” i na dowód tego opowiem historię ze swojego życia. Otóż, jak tylko przyjechałam do UK pracowałam dla pewnej rodziny. Urodził im się synek i ja do niego w większości mówiłam po polsku, mimo ze to nie była polska rodzina. Jego rodzice - Anglicy nigdy nie powiedzieli mi żebym tego nie robiła. Wręcz przeciwnie, uważali ze jak długo ich syn mnie rozumie i jest szczęśliwy to nie ma problemu. Dość późno dziecko zaczęło mówić i postanowili skonsultować to z lekarzem, który powiedział im, że jeśli dziecko słyszy więcej niż jeden język może później zacząć mówić, ale to nie jest wielki problem, a raczej jest to inwestycja na przyszłość, bo będzie lepiej przyswajało obce języki.
Dałaś mu podstawy polskiego…
Tak, ale było to zbyt krótkie. Dałam mu pewną możliwość, bo potem był edukowany wielojęzycznie i dzisiaj mając 16 lat posługuje się płynne angielskim, hiszpańskim, francuskim, a także rozumie arabski. Dlatego nie uważam, aby nauka jakiegokolwiek innego języka była przeszkodą w edukacji, a wręcz przeciwnie jest jedynie korzyścią i inwestycją w przyszłość dziecka.
Szczególnie na drodze budowania już dorosłej kariery zawodowej, szukania pracy…
I wielu innych aspektach. Nauka języka ojczystego to nie tylko kolejny język wpisany do CV, ale to przekazywanie wartości, tradycji, z pokolenia na pokolenie. To identyfikacja. My Polacy mamy kompleksy i jednym z nich jest nasz język. Często ludzie mieszkający poza Polska wstydzą się mówić po polsku. Uczmy dzieci bycia dumnymi z bycia Polakami, mówienia po polsku i budujmy w nich polską tożsamość. Bardzo często spotykam Polaków, którzy wstydzą się Polski, kryją się ze swoim pochodzeniem. A przecież powinno być inaczej. My, Polacy mamy być z czego dumni, dlatego powinniśmy uczyć dzieci miłości do Polski, do języka polskiego, uczyć historii Polski. Nasza ojczyzna jest piękna i ma wyjątkową historię. Mamy też wiele wspaniałych postaci, które przynoszą dumę nam Polakom, które są rozpoznawane na całym świecie, jak: Jan Paweł II, Mikołaj Kopernik, Maria Skłodowska-Curie, Fryderyk Chopin, Jan Matejko, Ignacy Paderewski, Józef Piłsudski, Tadeusz Kościuszko czy może bardziej znani dziś Robert Lewandowski, Iga Świątek, Toomy Wiseau czy Oskar Zieta.
Nie zapominajmy o tym, że mamy wiele tradycji, świąt, których nie znajdziemy w żadnym innym kraju. Takie wzruszające chwile, jak Wigilia, łamanie się opłatkiem, sianko pod obrusem, wolne miejsce przy stole, Śmigus-Dyngus, podawanie kapci dla gości, Marzanna, malowanie pisanek, Tłusty Czwartek, Sobótka, i można wiele innych wymienić, co niespotykane w innych krajach, wzruszają i ciekawią inne narody, mówią o naszym bogactwie kulturowym, rzadkim wśród innych tradycji.
Są też tradycje regionów, inaczej jest na Pomorzu, Podlasiu, czy Podkarpaciu…
A jakże! Interesuje to turystów z całego świata a naszymi gośćmi. Tradycje regionalne, a regonów jest różnorodność i wiele, są przepiękne, ale też coraz częściej zapominane. Uważam, że nie tylko tutaj na obczyźnie, ale w Polsce powinien być przedmiot w szkole o tradycjach polskich, a dzieci powinny uczyć się tańca tradycyjnego. Jesteśmy kulturowo tak barwnym krajem, że „serce pęka”, że o tym się nie mówi i tego nie pielęgnuje wystarczająco mocno, a by trwało na kolejne pokolenia.
Polskie szkoły dbają o to na obczyźnie…
Tak starają się, na wszelkie sposoby. Jednak uważam, że tego rodzaju placówki, czy organizacje polonijne powinny kłaść większy nacisk na promowanie polskiego języka, a te osoby, które są dumne z tego, źe jesteśmy Polakami i mówimy po polsku, powinny głośno, mocno i na każdym kroku, przy każdej okazji promować polskość.
Nie zapominajmy, jak mówił Mikołaj Rej – wielki Polak:
„A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”! Niech te słowa zabrzmią, jak wezwanie do doceniania i używania polszczyzny. Oczywiście nie zamykajmy się na naukę innych języków i poznawanie innych kultur, ale pielęgnujmy to, co nasze. Mamy taki obowiązek, jako naród. I koniecznie edukujmy dzieci w polskości i mobilizujmy je, aby tutaj, w Wielkiej Brytanii zdawały egzaminy Polish GCSE i Polish A-level. Ten ostatni, to polska matura. Nie dość, że dokument potwierdzający znajomość języka, to jeszcze państwowy certyfikat, który otwiera wiele drzwi na progu dorosłości młodego człowieka.