Data, która nie milknie: 13 grudnia 1981

Data, która nie milknie: 13 grudnia 1981
13 Grudzień 2025 Sylwia Wityńska

13 grudnia 1981 roku władze komunistyczne wprowadziły w Polsce stan wojenny.
W ciągu jednej nocy wojsko wyszło na ulice, zerwano łączność, a tysiące ludzi pozbawiono wolności bez wyroków i procesu.


Czterdzieści cztery lata temu, w nocy z 12 na 13 grudnia, Polska obudziła się w ciszy, która nie była spokojem. Ciszy, która miała w sobie strach. Na ulicach pojawiły się czołgi. W radio zamiast muzyki, komunikat. A w domach pytanie, którego nikt nie wypowiedział na głos: co dalej?

13 grudnia 1981 roku wprowadzono w Polsce stan wojenny. Decyzję ogłoszono o świcie, ale jej skutki zapadły znacznie głębiej, w codzienne życie milionów ludzi. Z dnia na dzień zniknęła wolność, a wraz z nią poczucie bezpieczeństwa. Nastała cisza. Granice zamknięto. Na ulicach pojawiły się patrole wojskowe. Obowiązywała godzina milicyjna. Setki, potem tysiące osób internowano – bez wyroków, bez procesu, bez możliwości obrony.

Dla jednych był to dzień, który pamiętają do dziś w najdrobniejszych szczegółach: zimno w mieszkaniach, brak informacji, łzy matek, pukanie do drzwi o świcie. Dla innych, szczególnie młodszych, to data z podręcznika historii. Jedna z wielu. Sucha. Odległa. A przecież to wydarzenie wciąż żyje w konsekwencjach, które odczuwamy do dziś.

Stan wojenny nie był tylko decyzją polityczną. Był doświadczeniem ludzkim. Dotknął robotników, intelektualistów, studentów, lekarzy, nauczycieli. Dotknął dzieci, które nie rozumiały, dlaczego tata nagle zniknął. Dotknął tych, którzy zostali w kraju, i tych, których los rozrzucił po świecie. Wielu z nich słucha dziś mojerad.io w Londynie, Chicago, Toronto, Berlinie, Sydney....

Była to próba złamania społeczeństwa. Próba odebrania nadziei. A jednak, nie udało się. Bo nawet w tamtej ciszy i ciemności ludzie potrafili zachować godność. Potrafili pomagać sobie nawzajem. Potrafili mówić „nie”, nawet szeptem.

Dziś, 44 lata później, żyjemy w innym świecie. Mamy dostęp do informacji. Możemy mówić, pisać, protestować. Ale wolność, choć wydaje się oczywista, nigdy nie jest dana raz na zawsze. Historia uczy, że może zostać odebrana szybciej, niż się spodziewamy. Czasem pod pretekstem bezpieczeństwa. Czasem w imię „porządku”. Czasem w ciszy, która przychodzi nocą.

Dlatego 13 grudnia nie jest tylko datą z przeszłości. Jest ostrzeżeniem. I zobowiązaniem. Żeby pamiętać. Żeby pytać. Żeby nie przyzwyczajać się do ograniczeń. Żeby reagować, zanim będzie za późno.

Pamięć nie jest po to, by rozdrapywać rany. Jest po to, by wiedzieć, kim jesteśmy i skąd przyszliśmy. Dla tych, którzy pamiętają, to dzień zadumy i wzruszenia. Dla tych, którzy nie pamiętają, lekcja. A dla nas wszystkich, przypomnienie, że wolność zaczyna się od odwagi myślenia.

13 grudnia. Data, która powinna brzmieć w naszej świadomości cicho, ale wyraźnie. Jak echo historii, którego nie wolno zagłuszyć.